Rabat

Jeden dzień poświęciliśmy w całości stolicy Maroka. Uwarunkowane to było zmęczeniem po dość długiej podróży oraz tym, że jakby nie było jest to stolica, więc stwierdziliśmy, że warto.
W związku z tym, rano po śniadaniu ruszyliśmy na oglądanie Rabatu od środka.
Oczywiście w wyprawie tej towarzyszył nam wspomniany wcześniej Hassan 🙂
Od razu uderzyliśmy na Medine i targ. W skrócie „szwarc mydło i powidło” nabiera tutaj bardzo dużego sensu. Znaleźć tutaj możemy praktycznie wszystko. Mnie osobiście urzekły stoiska z przyprawami (gdzie podobno w Marakeszu będzie tego duuużo więcej). Standardowo w tych okropnie ciasnych uliczkach można spotkać ludzi na skuterach.
wpid-wp-1393732579390.jpeg
Następnie udaliśmy się w celu zwiedzenia ogrodów, jednak tutaj wystąpił na moje oko mały konflikt. Hassan chciał żebyśmy szli jego trasą, jednak inny osobnik „przejął” nas od niego i zaczął swoje „oprowadzanie” – Hassan cały czas nam towarzyszył, jednak widać było jego lekkie rozgoryczenie.
Na zdjęciu ów jegomość to ten w tle o innej kolorze skóry 😉

Szczerze mówiąc, nie wiem czy to co mówił pokrywało się z prawdą, ale mówił dość przekonywająco 😉 Część miasta i uliczek jest jak widać pomalowana na niebieski kolor, ma to ponoć odstraszać owady.

Następnym punktem była szwalnia, gdzie kobiety własnoręcznie tkały dywany – widok naprawdę imponujący, średni czas „produkcji” średniej wielkości dywanu to z tego co zrozumiałem to 2 miesiące. Niektórzy z nas odważyli się usiąść obok Pań i „pomóc” im w pracy, za co otrzymali bransoletki. Oczywiście wypadało dać „co łaska”, ale jak kwota była za mała to dało się odczuć wyraźny grymas 😉

Aby chwile odpocząć przycupneliśmy w małej kawiarence. Od razu mieliśmy wokół nas osobników z ciastkami. Zrobiliśmy szybkie zamówienie – ciasteczka i kawa/herbata według uznania. Ogólnie ciastka były naprawdę super, ewidentnie były świeże i bardzo dobre w smaku. Ja osobiście popijałem je herbatą, która jest na bazie mięty (świeżej), również polecam, jako że jest to ich napój przewodni (uwaga, bo jest bardzo słodki!).

Ciasteczko jedno: 8 MAD – czyli około 3 pln
Herbata/kawa: 10 MAD – czyli około 4 zł
Więc dramatu z cenami nie było.
Tutaj był już koniec wycieczki kolegi Hassana. Na zakończenie zostaliśmy poinformowani o cenie którą należy mu zapłacić, na co oczywiście się nie zgodziliśmy, bo lekko przesadził. Dogadaliśmy się z nim na odpowiednią kwotę i wszystko było okej, jednak tutaj przestroga. Przed jakimkolwiek takim oprowadzaniem czy czymkolwiek, ustalmy cenę za usługę, aby uniknąć ewentualnych problemów na koniec. Wiadomo że w sporze tutaj nikt nie jest nam w stanie udowodnić, że godziliśmy się komukolwiek cokolwiek płacić, ale po co siebie stawiać od razu w negatywnym świetle jak można tego uniknąć na starcie.

Następny cel to gastronomia, jako że o dziwo wszyscy zgłodnieli 🙂
Hassan zaprowadził nas do restauracyjki. Widać było że ma popyt bo ludzie stali w kolejce w oczekiwaniu na stolik. Jako że nas było 10 osób (wliczając owego Hassana) to musieliśmy zagarnąć ze 3 stoliki. Ogólnie to wyglądało tak jakby kelner wyrzucił 4 osobową rodzinę, abyśmy my mogli usiąść i zamówić, jednak może ta rodzina już kończyła jeść 😛 ale naprawdę to tak nie wyglądało.
Cały posiłek (jak na zdjęciu) kosztował około 50 MAD – czyli około 14 PLN i był bardzo dobry. Z mięsa to teoretycznie był indyk, wołowina i być może baranina 🙂 w każdym razie mi smakowało.

Jako że po posiłku trzeba odpocząć to część ekipy udała się do hotelu, jednak my dalej w targi – tym razem naszym celem było upolowanie super zegarka 😀 tak wszyscy wiemy że są to podróbki, ale o to nam w zasadzie chodziło 🙂 musi być z jajem!
Targ tutaj to takie centrum handlowe, jednak trochę lat wstecz. Należy uważać na co się patrzy bo jak się temu poświęci za dużo uwagi to od razu to wyczuwają i jest w okół nas ich paru i namawiają do zakupu, trzeba uważać.

Po paru dobrych chwilach chodzenia i oglądania i szukaniu tego wymarzonego „firmowego” zegarka Sprytny i Mokry dobili targu kupując swoje świecidełka 😀

Później powró, odpoczynek i parę drinów na mieście. Teraz już jest trochę późno więc czas spać, jutro ściągamy motocykle i ruszamy w trasę, więc wtedy będzie się działo, trzeba wypocząć, a cholera wie kiedy nastąpi ponowny kontakt ze światem 🙂
Trzymajcie kciuki! OLE!

Comments are closed.